eksperyment włosowy, odkrycie muzyczne

Rozpoczęcie comiesięcznej serii z aktualizacją włosów miałam zamiar już dosyć dawno, ale w międzyczasie ścięłam włosy i nie miałam głowy do tego. Wczoraj jednak postanowiłam trochę poeksperymentować z pielęgnacją włosów. Zanim dojdę do tego, to chciałam Was poinformować jak idzie moje niefarbowanie włosów i życie z odrostami.
Mierzone 6listopada mają ok. 3cm - część najjaśniejsza. Pomiędzy czernią a kolorem naturalnym pojawia się ok. 1cm brązu. Nie wiem jak będzie wyglądać aktualizacja w następnym miesiącu, gdyż moja mama zapomniała, które pasmo było mierzone. Na szczęście włosy rosną w miarę równo więc jakoś sobie poradzimy.



Jak widzicie, kolor się lekko różni w zależności od światła. Parę dni temu miałam chęć złapać za farbę i pozbyć się tych okropnych odrostów, ale przypomniałam sobie, że już Wam pisałam, że będę schodzić do swojego koloru, wiec porzuciłam te myśli. Jak tylko dobiorę odpowiedni kolor - lekko jaśniejszy od farbowanej części, to pofarbuję odrosty, by się tak nie odznaczały. Jednak ciężko mi przewidzieć jaki kolor dobrze by wyglądał. Macie jakieś pomysły?

A teraz przejdźmy do eksperymentu, który zapewniłam włosom.



W pierwszej kolejności zmoczyłam włosy, a mama nałożyła mi peeling do skóry głowy firmy re.idra (recenzja). Nie była zbyt pochwalna, jednak kiedy zobaczyłam swoją skórę głowy powiększoną 200razy zrozumiałam, że peeling jest jej bardzo potrzebny. Postanowiłam dać mu kolejną szansę i włosy już nie wypadają w takiej ilości. Mam wrażenie, że całkiem dobrze oczyszcza skórę głowy, jednak aby tego dowieść musiałabym znów przebadać się kamerką.


Po peelingu umyłam głowę tym szamponem. Mam świadomość, że nie jest to szampon nawilżający, który powinnam stosować po takim zabiegu, jednak daaawno nie robiłam zakupów. Do Rossmanna mi nie po drodze, a czaję się na tani szampon Isany z mocznikiem. 

Później wzięłam BARDZO śmierdzącą odżywkę w proszku i rozrobiłam ją z wodą



Zostały mi już resztki tej odżywki, a niestety dodałam za dużo wody. Do tego dorzuciłam łyżeczkę syryjskiego kremu do włosów (recenzja) z nadzieją, że ten mocny, mydlany aromat choć trochę załagodzi smród odżywki w pudrze.


Niestety to nic nie dało, więc z nadzieją na zabicie smrodu oraz zgęstnienie dodałam dwie łyżki maski Balea.


Wybaczcie mi niezbyt estetyczne zdjęcie, jednak nie sądziłam, że efekt będzie na tyle dobry, by pokazywać go na blogu. Całość prezentowała się okropnie:


Pachniało tak jak wyglądało... Konsystencja wydawała się być odpowiednia. Nakładałam to na wilgotne włosy. Jednak zaraz po zetknięciu z włosami, wysychała i powstawały takie grudki jakby "błota", przez które uświniłam pół łazienki. W końcu po dość trudnej aplikacji na włosy i skórę głowy, założyłam foliowy czepek, a na to jeszcze bawełniany turban.


Podczas trzymania wszystkiego na głowie, nie obyło się bez papierowych ręczników, bo jakimś cudem spod czepka zaczęła mi skapywać ta brudna, gówniana maź. Wytrzymałam z tym na głowie ok. 20-30minut. Głowę umyłam szamponem z Avonu "smooth as silk". Odżywka w pudrze w dalszym ciągu farbowała wodę, więc sięgnęłam znów po szampon z Pilomaxu. Woda w końcu czysta, prysznic cały brązowy. Włosy w dotyku dziwne, więc jeszcze na to wszystko nałożyłam na 3minuty bananowego Kallosa.


Oczywiście miałam nadzieję, że zapach trochę przesiąknie. Niestety...
Na wilgotne już włosy, na końcówki nałożyłam mój ulubiony jedwab.


Włosy w dotyku nadal były dziwne, jednak przy rozczesywaniu nie było żadnych problemów. Po wyschnięciu wyglądały tak: (zdjęcie robione w sztucznym świetle, była już 19)


 Włosy były miękkie, lśniące. Byłam na prawdę zadowolona!
Co najlepsze, dziś obudziłam się z jeszcze lepszymi włosami. Miękkie, wciąż lśniące. Mimo, że ich nie czesałam, wyprostowały się. Nie mogę się powstrzymać przed ich ciągłym dotykaniem!
Zdjęcie z dziś:


*zdjęcia robione są z użyciem flesza. W rzeczywistości wyglądają mniej fascynująco. Jednakże nie różnią się dużo. Przez co jestem na prawdę zadowolona z efektów jakie uzyskałam. Dodatkowo pozbyłam się swędzenia skóry głowy.


Zostawiam Was z trzema piosenkami/głosami, które mnie zachwycają.



30 komentarzy:

  1. Normalnie z zapartym tchem czytałam o wszystkich etapach tego włosowo-kosmetycznego eksperymentu :D
    Ale skoro efekt wyszedł zamierzony, to nic, tylko powtarzać - włosy rzeczywiście piękne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety odżywka w pudrze mi się skończyła, a jestem pewna, że w dużej mierze to jej zawdzięczam taki efekt. Wcześniej przez trudną aplikację i smród jej nie doceniałam... A czy Ty już ją wypróbowałaś? :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Póki nie zaczęłam pisać tego posta, nie zdawałam sobie sprawy ile tego wszystkiego nakładałam na włosy... :p

      Usuń
  3. Efekt wyszedł świetny. ;]
    PS. Też używam tej maski Balea.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja póki co użyłam tą maskę ok. 4 razy, ale bardzo ją polubiłam :). A jak sprawuje się u Ciebie?

      Usuń
  4. Ale pięknie ci błyszczą włosy <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Efekt trochę przekoloryzował flesz, jednak na żywo wyglądały na prawdę super. Ciągle przechodziłam obok lustra i je oglądałam :D

      Usuń
  5. Aga powiem Ci, że uzyskałaś naprawdę rewelacyjny efekt!

    OdpowiedzUsuń
  6. Aga powiem Ci, że uzyskałaś naprawdę rewelacyjny efekt!

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetne masz włosy :)
    Ja sobie trochę rozjaśniałam i teraz przestałam więc odrosty mam :D Ale na razie daję im spokój. Planuję dość do takiej długości by wyglądało jak ombre :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz o tyle łatwiej, że rozjaśnioną część możesz zafarbować pod kolor odrostu. Niestety u mnie odrost wygląda jakbym łysiała :p
      Swoją drogą, miałam już "odwrócone ombre". Kiedy schodziłam z brązu, końcowki czarne, reszta brąz, góra jasna :p jednak przy małej różnicy w przejściach i długich włosach wyglądało to znośnie :)

      Usuń
  8. łączę się w bólu z Tobą z wracaniem do koloru. Co prawda ja mam z fioletu wracam do ciemnego brązu i aż tak tego nie widać, ale mnie okropnie irytuje : ) efekt jaki uzyskałaś jest cudowny! I myślę, że najwięcej dała ta odżywka śmeirdząca jednak : p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jestem przekonana, że to ten śmierdziuch najwięcej wpłynął na efekt końcowy :p
      Miałam kiedyś fioletowe włosy:)

      Usuń
  9. Twoje włosy prezentują się fantastycznie. Bije od nich blask. Super.

    OdpowiedzUsuń
  10. Odpowiedzi
    1. Przypadkowe składniki, a jaki efekt... chyba częściej będę eksperymentować :)

      Usuń
  11. Bardzo ładne masz włosy i jak pięknie błyszczą:)

    OdpowiedzUsuń
  12. http://fashion-beautynails.blogspot.com/2014/11/5-losowanie-kartek-swiatecznych-kilka.html Zapraszamy , możesz dostać od nas kartkę świąteczną.! <3 :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo ładny połysk na włosach - to czego moim brakuje

    OdpowiedzUsuń
  14. Włosy wyglądają świetnie, pięknie się błyszczą :)

    OdpowiedzUsuń

dziękuję za wszystkie komentarze, jest mi bardzo miło!