wibo eliksir nr 1, muzyczne piątki


pomadkę wygrałam chyba w grudniu :p. dopiero niedawno się do niej przekonałam. lekkie uczucie nawilżenia. na ustach nie trzyma się długo, szybko ją zjadam :). podoba mi się delikatny połysk. zdecydowanie ulubiony kolor na wieczorne wyjścia. szybko się rozpływa, jest bardzo miękka, czego skutkiem było połamanie się jej w połowie ;p. pomadka schodzi równomiernie, nie zauważyłam, aby schodziła się w kącikach. jeśli chodzi o opakowanie, to całe mi popękało :p. tandetne, ale zawartość ważniejsza!

zdjęcia bez flesza/z fleszem








MUZYCZNY PIĄTEK:


yeah, when there'll just be silence
and when life will be over
don't think you will forgive you


żel-peeling myjący under twenty, zapomniany muzyczny piątek

standardowo, nie byłam dobrze nastawiona do tego produktu. na spotkaniu blogerek dostałyśmy go w zestawie z punktowym żelem. Nie miałam wielkich problemów z wypryskami od kiedy używałam kremu z Make Me Bio, ale ważność się skończyła i krem przestał działać i znów mnie wysypało. Na szczęście dałam szansę peelingowi od Under20. Producent pisze, że nie nadaje się do skóry suchej. Trochę się tego bałam, ale dobrze, że przeczytałam to po którymś użyciu. Nie wysuszył mi skóry, a po wieczornym peelingu, twarz nawilżałam dopiero rano. Dobrze oczyszczał, a w połączeniu z punktowym żelem sprawował się na piątkę. Ograniczył wysyp na mojej twarzy, jednak nie pozbył się problemu całkowicie, ale tego nie oczekiwałam. Żel ładnie wygładza i ma całkiem znośny zapach. Jest bardzo, bardzo wydajny.



- ścięłam włosy!


- trochę zapomniałam o muzycznych piątkach:

your hands are on my hips
your name is on my lips

kilka nowości


zazwyczaj mam tak, że od razu po kupieniu kosmetyków staram się pamiętać o zdjęciach na bloga, ale przez okres matur, egzaminów zawodowych, imprez, pracy zupełnie nie miałam do tego głowy i większość zakupionych wtedy produktów zwłaszcza do włosów zostało już zużyte i nie posiadam ich zdjęć.

dwie paletki są od cioci, kupione w Anglii, a trzecia firmy Ruby Rose, są niewiarygodnie tanie, ale baaaaardzo je lubię.






dodatkowo polubiłam się z eyelinerem w pisaku z essence


i od kiedy mam czarne włosy, obowiązkowy punkt makijażu



a w następnym tygodniu spodziewajcie się recenzji: