przeciwłupieżowy scrub re.idra, muzyczne piątki

Nastał czas zmian, czas podejmowania pewnych decyzji, czas, który mi mówi "jesteś dorosła, zajmij się swoim życiem". Ostatecznie zrezygnowałam dziś z pracy, którą mi zaproponowano, szukam czegoś lepszego. Piszę książkę. To brzmi banalnie, ale czytając pewien e-mail, zdałam sobie sprawę, że przecież już dawno chciałam to zrobić, więc właśnie to robię. Mam wrażenie, że do końca lipca zmieni się już bardzo dużo...

Dzisiaj przychodzę z opinią na temat przeciwłupieżowego peelingu re.idra. Odnośnie tego produktu mam mieszane uczucia. Byłam bardzo pozytywnie nastawiona, gdyż wcześniej miałam okazję używać szampon tej firmy (recenzja). Nie wiem jak określić zapach, moja ciocia powiedziała, że śmierdzi jak stary środek na wszy :D. Mnie jakoś on nie odrzucił... W walce z łupieżem sprawdził się dobrze, zresztą nie miałam z tym jakiś większych problemów. Po peelingu zawsze kładłam maskę i starałam się nawilżyć skórę głowy. Całkiem przyjemny zdzierak. To mój pierwszy taki produkt, więc nie wiedziałam jak często go używać. Na początku robiłam to raz w tygodniu, ale przy drugim razie wypadło mi trochę więcej włosów niż zawsze... Za trzecim razem nie było poprawy, także odstawiłam buteleczkę na półkę i od tamtej pory kurzy się. Nie wiem czy to była moja wina, starałam się wykonywać ten peeling delikatnie...
Jeśli któraś z Was chciałaby go wypróbować, wrzuciłam go do zakładki sprzedaż/wymiana.



trochę informacji ze sklepu jalyd:

Produkt jest niezastąpiony w walce z łupieżem i przy usuwaniu martwego naskórka, który powoduje gromadzenie zanieczyszczeń i nadmierne wydzielanie sebum, które narusza i niszczy hydrolipidową warstwę skórną. Re.Idra scrub jest doskonały przy prewencji i eliminacji swędzenia skóry głowy (mentol). Reguluje on również florę mikrobiologiczną i epidermalne grzyby dzięki zastosowaniu nasyconych roślinnych olejków eterycznych (cynamon, drzewo herbaciane, cedr) i piroktonu olaminy. Kwasy glikolowy, cytrynowy, i mlekowy pomagają usuwać martwe komórki i przywracają naturalne pH włosom i skórze głowy.


MUZYCZNE PIĄTKI:


they judge me like a picture book by the colors like they forgot to read...





PRZYPOMINAM O ZAPISACH NA SPOTKANIE BLOGEREK TU!!!

spotkanie blogerek - zapisy, muzyczne piątki

Dzisiaj przychodzę do Was z miłą wiadomością! Po raz drugi w takim składzie (ja, Kamila i Marzena) postanowiłyśmy zorganizować wakacyjne spotkanie blogerek.
standardowo spotykamy się w Gorzowie Wielkopolskim - miejsce jest jeszcze do ustalenia. tym razem nie ma sponsorów.
oczywiście jak przy każdym spotkaniu obowiązuje zbiórka dla gorzowskiego schroniska - karmy, koce, miski etc.
jedną z atrakcji będzie badanie mikrokamerą przez naszą trycholog - Kamilę :)
wszystkie informacje będę na bieżąco wysyłać przez e-mail.
będzie organizowana składka, wysokość będzie zależna od lokalu :)

każda chętna osoba powinna wysłać mi wiadomość (ikonka na górze bloga) z wypełnionym formularzem:
imię i nazwisko:
adres bloga:
wiek:
ilość obserwatorów:
tematyka bloga:
dlaczego chcesz wziąć udział w spotkaniu:
zobowiązuję się umieścić relację ze spotkania na blogu.

ilość miejsc jest ograniczona, zapisy trwają do 4 lipca 2014r. po tym czasie dostaniecie wiadomości z listą osób, które się "załapały".

czekam na zgłoszenia! :)




MUZYCZNE PIĄTKI:



BANKS - Drowning

your gonna get some bad karma
I'm the one who had to learn to build a heart made of armor

żurawinowy redd's na włosach





tak, pierwsze co poczułam, otwierając buteleczkę - redd's. ulubiona żurawinka. po każdym myciu, ochota na zimne piwo przychodzi bankowo...
pytanie do włosomaniaczek - bo ja to jestem na najniższym poziomie wiedzy - czemu jak używam delikatnych szamponów/bez sls/parabenów etc etc, to po spłukaniu są one takie twarde i szorstkie? zupełnie tego nie rozumiem. i o tyle, ile po GP wypadały mi włosy, to tutaj zostaje większość na swoim miejscu :p. wydajny to on nie jest! albo to ja szastam nim na prawo i lewo. no nie, po prostu wylewam mnóstwo na raz, tak już mam. przy pierwszym użyciu się przeraziłam, włosy były tak szorstkie jak przy GP, bałam się rozczesywania (zawsze nowy szampon sprawdzam bez odżywki...), jednak zaskoczyłam się, bo nie było to tak straszne, jak się spodziewałam. a z odżywką to już bajka ;p, oczywiście pomijam efekt szorstkich włosów, ale po wyschnięciu są one miękkie i błyszczące. dobrze zmywa olejek arganowy i do tego najczęściej go stosowałam. bardzo go polubiłam, mimo że buteleczka starczyła mi na krótki okres czasu.
miałyście może szampony z alverde? a może polecacie odżywki?

yotuel - wybielająca pasta do zębów, muzyczne piątki

Jakiś czas temu, zanim poszłam na "urlop" od blogowania, nawiązałam współpracę z firmą ATOS. Pani Beata wybrała dla mnie pastę YOTUEL. Niecałe dwa tygodnie temu skończyłam już opakowanie, niestety muszę posłużyć się informacjami z internetu, gdyż mama nie lubi zalegających opakowań i wyrzuciła, a zdjęć mam dosłownie dwie sztuki :p




o produkcie możecie przeczytać TU.
"delikatna pasta do zębów ułatwiająca wybielanie w warunkach domowych. Pasta jest dodatkowo wzbogacona witaminą B5, szczególnie polecana dla osób z wrażliwymi zębami i chorobami przyzębia. Pasta posiada bardzo niski współczynnik ścieralności szkliwa - 36 RDA. Zapewnia długotrwały efekt oraz świeży oddech. Idealnie nadaje się do codziennego użytku. Unikalna pasta, która jednocześnie wybiela, usuwa przebarwienia, zapobiega tworzeniu się złogów nazębnych i powstaniu kamienia nazębnego."
W sposobie użycia (naklejka od ATOS) jest napisane, by myć zęby minimum dwa razy dziennie przez dwie minuty, natomiast w angielskiej wersji minimum 3 razy dziennie przez 3minuty, nie wiem skąd ta lekka rozbieżność.
Stosowałam się do zaleceń, myłam zęby tą pastą 2-3 razy dziennie, czasami więcej. Na początku smak wydawał mi się dość dziwny - aktualnie to zwykłe pasty jednak mają ten dziwny smak haha. Pasta odświeżała oddech i to najważniejsza, jednak po jednej tubce nie zauważyłam wybielenia, nawet minimalnego. Jeśli chodzi o estetykę opakowania, bardzo mi się podoba. Przyjemne dla oka kolory. Polecam Wam zapoznanie się z ofertą sklepu i poszukanie informacji o produktach, gdyż czytałam o kilku, które się sprawdziły, także wszystko zależy od człowieka :)



Chciałabym dzisiaj rozpocząć serię MUZYCZNYCH PIĄTKÓW, czyli piosenka na dany dzień i ulubiony cytat.
Utwór, który słucham non stop od paru dni...

Ed Sheeran - Kiss me

yeah, I've been feeling everything, from hate to love, from love to lust, from lust to truth. I guess that's how I know you so I hold you close to help you give it up...

+ nowości w zakładce sprzedaż/wymiana!

karite exotique od love me green

Spooooory kawałek czasu temu obudził mnie tata "Kurier do Ciebie!". Zaspana otworzyłam oczy, a tam wieeelki karton. Zaciekawiona, chwyciłam za nóż, rozcięłam go, a ze środka wysypało się mnóstwo zielonych gąbeczek. Na samym dnie znalazłam pakiet próbek i te oto cudeńko:


Dosyć długo czekał na swoją kolej, ale nie mogłam się powstrzymać, wcześniej miałam próbkę tego kremu więc wiedziałam, czego się spodziewać, a właściwie to najbardziej zapamiętałam cudowny zapach. Na tą chwilę mam otwarte ok. 7 balsamów, ale ten udało mi się regularnie używać i sprawdziłam go w ciężkich warunkach - spaliłam sobie uda, z których zawsze po opalaniu schodzi mi skóra. smarowałam, smarowałam i nie zeszła :D. Krem szybko się wchłania i nakładanie go, to sama przyjemność - od zapachu, przez konsystencję, aż po uczucie gładkiej, nawilżonej skóry. jestem jak najbardziej na tak! oczywiście pomijam kwestię ceny - sama bym sobie na niego nie pozwoliła, bo zwyczajnie mi szkoda, ale myślę, że warto. :)



pierwszy piasek, który tak mnie zauroczył! chyba wybiorę się kupić inne kolory, a ten należy do Martuśki :* z niechęcią, ale muszę go oddać :(