matujący fluid korygujący, celia nude

wróciłam już do Was :)
jak już pisałam wcześniej, miałam lekkie urwanie głowy z maturami, z życiem prywatnym i również z częstymi wyjściami :D na tą chwilę jestem również zajęta poszukiwaniem pracy i odpowiedniego mieszkania. moja przeprowadzka do Anglii stanęłam pod jednym, wielkim znakiem zapytania. mam wrażenie, że wszystko stoi pod tym znakiem... ale cóż, nie pora by się rozwodzić na ten temat.
z takich większych zmian... moje włosy przybrały odcień czarny.
miałam wrzucić nowości, ale zdjęcia coś mi nie wychodzą, dlatego przed Wami recenzja fluidu od Celii, a zaraz po tym zabieram się za komentarze i nadrabianie zaległości :)




od samego początku do tego podkładu byłam nastawiona całkiem pozytywnie. teraz, kiedy zużyłam już prawie całą tubkę jestem zdecydowanie przekonana. jak już kiedyś Wam pisałam, moja strefa T szybko się przetłuszcza, ale też bez nałożenia odpowiednich kremów, łatwo o wystąpienie suchych skórek. specjalnie zrobiłam kilka prób, bez kremów, na oczyszczoną twarz od razu podkład i miłe zaskoczenie, brak przesuszonych partii. podkład ładnie nawilża, stapia się ze skórą, oczywiście po paru godzinach, przejechanie pudrem matującym jest niezbędne, ale mi to nie przeszkadzało. posiadam numerek 01 ecru, cała gama obejmuje tylko cztery odcienie i możecie je zobaczyć TU , na stronie producenta widnieje cena 10,99zł co na prawdę jest niską kwotą i z pewnością nie raz kupię ten podkład. nie jestem jednak przekonana jak się spisze w bardzo mroźne dni, ponieważ wtedy stawiałam na Revlona CS. podkład Celii nie zapchał mnie, nie zauważyłam przykrych niespodzianek po jego użyciu, nie ciemniał na twarzy. moim zdaniem jest to dobry podkład za dobrą cenę :)
używałyście może ten lub inne podkłady tej firmy? jakie macie zdanie?