make me bio, wrażenia po tygodniu stosowania kremu



od razu uprzedzam - opisuję tylko moje wrażenia po ponad tygodniu stosowania kremu!
organizując spotkanie blogerek korespondowałam z panem Bartkiem z make me bio i jednym z problemów był wybór kremu dla mnie. niestety mam przedziwną cerę i znalezienie odpowiedniego kremu graniczy z cudem. jednym z problemów były wypryski, które non stop wyskakiwały na mojej twarzy. Pan Bartek zaproponował mi krem do twarzy Beautiful Face, do skóry skłonnej do wyprysków. przeczytałam o nim dobre opinie więc postanowiłam spróbować. po spotkaniu prze jakieś parę dni leżał na półce. chodziłam do szkoły i bałam się, że jeśli go użyję pod makijaż, to w ciągu dnia coś stanie się z moją twarzą. na noc nie chciałam go używać, przestałam "nawilżać" twarz wieczorem, przez ten post bezkremowe noce. no i rozchorowałam się... siedziałam cały czas w domu i nie malowałam się. pomyślałam, że to dobry czas, by sprawdzić ten krem. używam go rano (teraz również i pod makijaż). przy pierwszych użyciach wydawało mi się, że pachnie znośnie, poza tym miałam zatkany nos, co zdecydowanie sprzyjało używaniu kremu... ;p. jest BARDZO wydajny, dosłownie. wystarczy tylko kawałek, by móc go rozsmarować na całej twarzy. no i kiedy minął mi katar (jak wyleczyć katar? KLIK), to niestety poczułam całkowicie zapach. nie znoszę go. ale czego się nie robi, dla piękna? no więc przechodząc do efektów... pewnie zastanawiacie się, co sprawiło, że postanowiłam napisać o kremie już po ponad tygodniu? moje czoło było skupiskiem wyprysków. może nie rzucały się one w oczy, ale przy dotykaniu można było poczuć nierówności, jakby archipelag wysepek ;p sama jestem tym zdziwiona, ale moje czoło jest już prawie w całości gładkie. jestem przekonana, że to zasługa właśnie tego kremu i w malutkim stopniu bezkremowych nocy. jedyną wadą w moim kremie jest jego ważność. niby 6 miesięcy od otwarcia, jednak widnieje też napis, że rok od daty produkcji, a ta data wypada niestety już w maju...  jednak już mogę powiedzieć, że zdecydowanie jest to mój hit i nawet zapach już mi nie przeszkadza tak bardzo, kiedy widzę efekty stosowania! mam nadzieję, że po dłuższym używaniu moje odczucia będą nadal takie same :)




i chwalę się też moją dawną wygraną na blogu www.zafrikooo.blogspot.com

17 komentarzy:

  1. Nie znam tych kosmetyków, ale poszukuję czegoś, co pomoże wrócić mojej cerze do normalności po nieudanej przygodzie z Effaclarem Duo i może się skuszę skoro jest tak dobry :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluję wygranej :) Mi też pomógł zwalczyć niedoskonałości :ten kremiki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zrobiłaś mi na niego ochotę, bo też mam problemy z cerą :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawa jestem czy u mnie też by się sprawdził ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. pierwszy raz widzę , fajnie, że się sprawdza, trzymam kciuki za dalszą dobrą opinię na jego temat :) gratuluję wygranej :)

    OdpowiedzUsuń
  6. wow pierwszy raz widzę ten krem :)

    Bardzo mi się tutaj podoba :) i zapraszam do siebie.... co powiesz na wspólną obserwację?? :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czym pachnie Twój krem? Swój zaczęłam używać jeszcze tego samego dnia na noc, na dzień wydawał mi się za tłustawy. Zapach ma śliczny, jakby cytrusowy i bardzo naturalny. Konsystencję ma dziwną bo wygląda jak twarożek ale uwielbiam go. Pewnie też o nim napiszę na dniach. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój zdecydowanie nie jest tłusty, a mam wrażenie, że lekko matuje :p a co do zapachu... mocno czuć drzewo herbaciane...

      Usuń
  8. gratuluję wygranej :)
    skoro ten krem pomógł na twoje czółko ( z opisu wnioskuje, że mamy bliźniacze czoła xD) to może i mnie by co nie co pomógł :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Aga skoro tak dobrze Ci służy to można przecierpieć zapach i krótką datę ważności.
    No i czekam na dalsze spostrzeżenia na jego temat.

    OdpowiedzUsuń
  10. Zainteresował mnie :) Ja ostatnio ciągle kupuję kremy, które na słoiczku mają 3 miesiące lub 6 miesięcy od otwarcia na zużycie, więc znam ten ból jak trzeba się uwijać ze zużywaniem :))

    OdpowiedzUsuń
  11. Tydzień to jest mało. Teraz może działać dobrze a za 2 tygodnie już nie. Pielęgnacja wymaga chyba większych testów. Gratuluję wygranej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież napisałam, że są to moje wrażenia, gdyż zdziwiłam się, że tak szybko widzę efekty... używam go nadal i pełną recenzję umieszczę za 2-3miesiące.

      Usuń
  12. Krem ma bardzo fajny skład, w takim wypadku to i ja przemęczyłabym ten zapach;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Cieszę się że krem się u ciebie sprawdził ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. jestem ciekawa jak się sprawdzi po dłuższym stosowaniu. Gratuluję wygranej ! ;*

    OdpowiedzUsuń
  15. Hej, zmieniłam własnie adres mojego bloga z colour-your-own-life na http://claudialovesclaudia.blogspot.com/ :D dlaczego pisze o tym do Ciebie? ponieważ jesteś moją obserwatorką a jako, że chciałabym, byś wciąż była na bieżąco, musiałabyś mnie odobserwować i zaobserwować na nowo, jeśli to nie kłopot, rzecz jasna :) pozdrawiam serdecznie :))

    OdpowiedzUsuń

dziękuję za wszystkie komentarze, jest mi bardzo miło!