paese, puder bambusowy z jedwabiem

przepraszam za długą nieobecność, mam trochę problemów osobistych i niestety, ale nie mam siły na nic. 
obiecałam na tamten tydzień jednej z czytelniczek notkę o pudrze z Paese.

mały słoiczek z pudrem (8ml) dostałam na spotkaniu blogerek we wrześniu. na początku nie chciałam go używać, bo bałam się, że wybieli mi twarz :D. no, ale ciekawość wygrała i spróbowałam.
pierwsze wrażenie - cukierkowy zapach, mmm. 
nie używałam go co dziennie, jakoś nie zwróciłam uwagi na jego działanie. po prostu cera zyskiwała jasną hm "poświatę" i spodobało mi się to.
puder ma na celu działanie antybakteryjne i ograniczające wydzielanie sebum. powiem tak, nic mnie po nim nie wysypało, ale też nie zmniejszył się problem. czy matuje? matuje! pokaże Wam to na zdjęciach, pod koniec notki.
podobno ma zmniejszać widoczność zmarszczek, jednak nie mogłam tego stwierdzić, mam za młodą cerę :).
bardzo lubię go używać z podkładem Revlon CS. 
jest bardzo wydajny, używam go już od dłuższego czasu, a prawie nic mi nie ubyło. nakładam go zwykłym pędzlem, który miałam wcześniej od pudru rozświetlającego z Avonu. 





poniżej możecie zobaczyć efekt matowienia jaki dzięki pudrowi możemy uzyskać. rękę i twarz wysmarowałam tłustym kremem do twarzy (on nie wsiąka) i po sekundzie nałożyłam puder. myślę, że efekt jest bardzo zadowalający. zdjęcia robiłam z lampą, aby uwidocznić świecenie się. prócz kadrowania, dodania napisu, zdjęcia nie były w żaden sposób przerabiane, aby zobaczyć dokładniej, kliknijcie na zdjęcie, wyświetli się powiększenie :)



używałyście już go? jakie są Wasze opinie? :)

tangle teezer moim okiem

hej, nadal czekam na te zmiany, ale nie mogę przez ten czas przecież Was opuścić!
jestem trochę zabiegana. przez ten tydzień mam matury obowiązkowe, dodatkowe, muszę nadrobić bieżący materiał z rachunkowości. kolejną sprawą jest spotkanie blogerek i moje prywatne sprawy. 
ale przejdźmy do tematu posta! mowa o sławnej szczotce Tangle Teezer. kiedy weszłam w blogosferę, szczotki te robiły (i nadal robią) niezłą furorę. bardzo chciałam ją przetestować, ale zwyczajnie było mi szkoda na nią pieniędzy...
więc przez ten czas szarpałam się z moimi włosami, wyrywałam je. wizja mycia włosów, a później ich rozczesywania była koszmarem. na grzebieniu/szczotce zostawały mi kłębki włosów. w głowie nadal słyszę odgłos naciąganych i pękających włosów... 
mój kochany postanowił (po moich namowach oczywiście "bo co to za prezent...") sprezentować mi tą szczotkę. różową, tak jak chciałam :D
oczywiście wypróbowałam już ją tego samego dnia w warunkach ekstremalnych, nie używając żadnej odżywki, maski, jedwabiu, nic, kompletnie nic, sam szampon. od tej chwili czesanie na mokro mi nie straszne! świetnie rozczesuje moje włosy po uprzednim umyciu. wypada ich mniej.
co do czesania na sucho... spisuje się równie dobrze, wygładza włosy, jednak bardzo mi je elektryzuje.
szczotka posiada giętkie igiełki, które już zdążyły mi się powyginać, co zobaczycie na zdjęciu. myślę, że to przez to, że testowałam ją w naprawdę ekstremalnych warunkach, myjąc głowę szamponem GP, który najbardziej plącze mi włosy. 
zapomniałabym dodać, te igiełki robią cudowny masaż głowy! :D
szczotkę myję pod bieżącą wodą.

i teraz przekaz do wszystkich, którzy zwlekają z jej kupnem - ja żałuję, że dopiero teraz ją mam. nie ma na co czekać, tylko kupujcie, warto!






wybaczcie za moje włosy - miałam je cały dzień związane dość niechlujnie, rozpuściłam do zdjęcia.


edit:
przed sekundą przyszła ciocia, szczotka leży obok mnie "co to jest?" "serio do włosów?" (czesze się) "ojeeeej, jakie fajne uczucie!"

lakier do paznokci z cieni do powiek

dzisiaj szybki post z serii DIY.
przeglądając zszywkę, znalazłam instrukcję na lakier do paznokci z cieni do powiek. nie byłam przekonana co do tego, ale dzisiaj siedziałam w domku i z nudów postanowiłam to sprawdzić.




































proste i szybkie do wykonania :) fiolet - jedna warstwa. złotawy - dwie, ale przy jednej też dobrze krył.

próbowałyście już robić lakiery tą metodą?



życzę Wam przede wszystkim szczęśliwego Nowego Roku!