sprawca bejbikowej grzywy

kiedy miałam problemy z wypadaniem włosów, zainwestowałam w maseczkę drożdżową babuszki agafii (recenzja). wybrałam się też do apteki, gdzie pani przyniosła dla mnie maskę do włosów z pilomaxu do włosów jasnych (jakim cudem, skoro miałam wtedy prawie czarne?). doszłam do wniosku, że nie będę specjalnie jechać i jej wymieniać, więc zużyję taką.






z tego co pamiętam, zapłaciłam za nią ok. 25zł. 
najpierw zużyłam drożdżową maskę od babci agafii, a później przyszła pora na sprawdzenie pilomaxu.
trochę zdziwiło mnie to, że nie miała zabezpieczenia, pod pokrywką, ale nie był to duży problem. 
zapach... kojarzy mi się z wizytą u fryzjera, podoba mi się.
konsystencja jest gęsta. wygodnie nakładało mi się na włosy. 
myślę, że z wydajnością też nie jest źle, ale jak już wspominałam kilka razy - kosmetyki do ciała i włosów zużywam w ogromnych ilościach i być może dlatego szybko mi się kończą :)
dobra, przejdźmy do działania, bo pewnie to Was najbardziej interesuje.
nakładałam ją po umyciu głowy szamponem head&shoulders. po spłukaniu można było poczuć jak włosy stały się bardziej miękkie, gładkie, milutkie w dotyku. zdecydowania łatwiej się je rozczesywało.
no i właściwie to tylko tyle widziałam... jednak pod koniec opakowania zwróciłam uwagę na moje małe bejbiki, które pojawiły się po masce babci agafii. co zobaczyłam? malutką, rzadką grzywkę. jestem przekonana, że maska od pilomaxu sprawiła, że nowe włoski zaczęły się pojawiać i szybko rosnąć.
miałam zrobione zdjęcie moich nowych włosów, ale nie zgrałam ich na komórkę,
a niestety nie mam u siebie w domu internetu i piszę od męża :* (mam nadzieję, że przeczytałeś poprzednią notkę :D).
także kochane, wasze blogi przejrzę jak tylko będę miała w domu internet, a póki co chciałam Wam polecić tą maskę. jeśli borykacie się z wypadaniem włosów, to jest ona odpowiednia! zapomniałam dodać, że ograniczyła wypadanie! a ja już się wybieram po kolejne opakowanie, może tym razem wezmę do włosów ciemnych :D.
a zdjęcie grzywy wstawię jako aktualizację lub w następnej notce.

przypominam również, że został ostatni dzień zapisów na spotkanie blogerek!
więcej informacji pod adresem e-mail agnieszka.pawlak11@gmail.com



AKTUALIZACJA:
wklejam obiecane wyrośnięte bejbiki:
 

14 komentarzy:

  1. Zaciekawiłaś mnie tą maską :D chcę bejbikową grzywę! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Też kiedyś używałam masek wax (dla jasnych włosów) i efekt był w porządku, ale strasznie śmierdziały na włosach :o

    OdpowiedzUsuń
  3. Hehe...to fajnie jak ta maska przyniosła taki efekt;) Chętnie się za nią rozejrzę:)

    OdpowiedzUsuń
  4. W takim razie chyba będę musiała się na nią skusić :D

    OdpowiedzUsuń
  5. fajne zdjęcia, moje włosy waxów nie lubią niestety, kapryśne są

    OdpowiedzUsuń
  6. Że po umyciu jakim szamponem?! No nie wierzę!! Tą Tablicą Mendelejewa traktujesz głowę?! :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Również ją stosowałam i byłam z niej bardzo zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem bardzo ciekawa twojej grzywki.

    OdpowiedzUsuń
  9. Wow rewelacja. Jak skończę moją obecną maskę muszę za nim popatrzeć.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nominowałam Cię do Liebster Award :)
    http://codziennosciczastekpiec.blogspot.com/2013/12/liebster-award.html

    OdpowiedzUsuń
  11. Szkoda, że Gorzów mam daleko, inaczej chętnie bym się zapisała. A co do maski, nigdy nie miałam, ale fajnie że przyniosła same dobrocie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kochane masz te bejbiki :) Bardzo fajne fotki iście świąteczny klimat :)

    OdpowiedzUsuń

dziękuję za wszystkie komentarze, jest mi bardzo miło!