palmolive naturals

dzisiaj przychodzę z kolejną recenzją. właściwie nie taki miałam zamiar, ale jak tylko mama przyniosła ten żel pod prysznic, to musiałam się z Wami nim podzielić, chociażby ze względu na zapach.
standardowo, zamknięcie typu klik, 250ml. szata graficzna przyjemna. kształt mi odpowiada. z dwóch stron ma spłaszczone boki, co ułatwia trzymanie buteleczki. wadą jest to, że nie można postawić buteleczki "do góry nogami".
na etykiecie nie ma nic po polsku. ani z przodu ani z tyłu. zrozumiałam, że zawiera wyciąg z passiflory i aloesu. 100% (!!! ciekawe...) naturalnego pochodzenia oraz kompleks witamin.
co do zapachu... jest intensywny, kwiatowy, owocowy, baaaaaaaardzo mi się podoba. jeszcze po wyjściu spod prysznica utrzymuje się długo na skórze. myślę, że jest wydajny, ale niestety nie ja powinnam to stwierdzać, bo ja zawsze daję bardzo dużo tego typu produktów na gąbkę, a co mi się podoba - świetnie się pieni. o taak, uwielbiam pianę ;p
konsystencja jest kremowa, bardziej wodnista. jak widać na zdjęciu chciał mi spłynąć z ręki ;o.

a tak prezentuje się skład. ja się w tym wszystkim nie odnajduję, więc pozostawiam to Wam do oceny:
co do działania, to zostawiał skórę miękką, pachnącą i nawilżoną. jednak dla osób z bardzo suchą skórą koniecznością jest nałożenie po kąpieli balsamu.

szukamy maseczki idealnej - tydzień 1

wiem, że jest późno, ale Paczajka zaprosiła mnie do akcji SZUKAMY MASECZKI IDEALNEJ i postanowiłam się przyłączyć. dziękuję kochana :*
o całej akcji możecie przeczytać u organizatorki Karoliny :).


zgodnie z regulaminem zapraszam 5 osób:
mam nadzieję, że mimo późnego zaproszenia, przyłączycie się :)

a teraz przychodzę z pierwszą recenzją i to nie tylko pierwszą w tej akcji, ale pierwszą na blogu :D.

 AVON clearskin pore penetrating - maseczka głęboko oczyszczająca pory
z glinkami mineralnymi.
cena: 16zł
(skład był na kartoniku, który już wcześniej wyrzuciłam, więc nie znam ;p)

jak widać maseczka zamknięta jest w 75ml tubce. zamknięcie typu klik. szata graficzna przypomina mi męskie kosmetyki ;p. to przez tą czerń. nie do końca widać ile kosmetyku zostało, bo przezroczysty jest tylko kawałek tubki.
maseczka ma kolor czarny, konsystencja jest kremowa, łatwo się ją rozprowadza. posiada jakiś zapach, ale nie potrafię go określić, nie jest on drażniący, jednak wyczuwalny.
maseczka jest wydajna, żeby ją rozprowadzić potrzeba na prawdę mało kosmetyku.

 przy nakładaniu trzeba uważać, żeby nie nałożyć grubej warstwy, bo wtedy okres czekania z 10-15 minut może się baaaardzo wydłużyć.
podczas "szarzenia" na twarzy odczułam ściąganie, bardzo tego nie lubię...
maseczka miała oczyszczać pory. czy to zrobiła? ja po kilku razach nie zauważyłam.
na opakowaniu pisze, żeby spłukać ciepłą wodą... musiałabym się nieźle natrzeć ;p. do jej zmycia użyłam gąbki do demakijażu i zeszła łatwo i szybko. niestety po osuszeniu twarzy skóra przez jakiś czas jest taka śliska i trochę lepka.

używałyście ją? co o niej sądzicie?


podobają wam się zmiany na blogu? :)